Rekord Gretzky’ego pobity!

Dodano: 8 kwietnia 2025 23:36
Aleksandr Owieczkin przechodzi do historii NHL
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

To moment, na który czekał cały hokejowy świat. Aleksandr Owieczkin, kapitan Washington Capitals, dokonał czegoś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się nierealne – został najlepszym strzelcem w historii NHL, detronizując legendarnego Wayne’a Gretzky’ego.

Rosyjski napastnik zdobył swoją 895. bramkę w najlepszej lidze świata, zapisując się tym samym na zawsze w kronikach hokeja. Historyczny gol padł w drugiej tercji meczu przeciwko New York Islanders. Choć Capitals przegrali to spotkanie 1:4, wynik zszedł na dalszy plan – całe wydarzenie miało wymiar symboliczny i historyczny.

Owieczkin potrzebował na ten wyczyn 1487 meczów i niespełna dwóch dekad gry na lodowiskach NHL. W wieku 39 lat kapitan „Stołecznych” udowodnił, że determinacja, pasja i niezwykła skuteczność mogą przenieść zawodnika na absolutne szczyty dyscypliny.

To absolutne szaleństwo! Myślę, że dopiero za kilka dni naprawdę do mnie dotrze, co się stało. Jestem niesamowicie dumny i wdzięczny – mojej rodzinie, trenerom, kolegom z zespołu i kibicom. Bez nich nie byłoby to możliwe – powiedział wzruszony Owieczkin tuż po meczu.

Na trybunach hali w Nowym Jorku zasiadło ponad 17 tysięcy widzów, którzy byli świadkami historycznego momentu. Po zdobyciu gola mecz został przerwany na kilkanaście minut – obie drużyny, sędziowie, a także obecni na meczu komisarz ligi Gary Bettman i sam Wayne Gretzky złożyli Rosjaninowi hołd. Lodowisko zamieniło się w scenę celebracji, a Owieczkin przyjął gratulacje od rywali i przyjaciół z drużyny.

Choć Owieczkin już wcześniej był jednym z największych hokeistów swojego pokolenia, teraz oficjalnie zasiadł na tronie najlepszego strzelca w historii NHL, przeskakując rekord, który przez dziesięciolecia uznawano za nieosiągalny.

To nie tylko sukces indywidualny, ale także triumf całej epoki współczesnego hokeja. Aleksandr Owieczkin – „Ovi” – nie tylko dołożył kolejny kamień milowy do swojego dziedzictwa, ale również przypomniał światu, dlaczego sport wciąż potrafi pisać największe i najbardziej emocjonujące scenariusze.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp