Pegula lepsza na trawie od Świątek
W sobotnim finale turnieju WTA w Bad Homburg Iga Świątek musiała uznać wyższość Jessiki Peguli. Amerykanka triumfowała po wyrównanym spotkaniu 6:4, 7:5, zdobywając pierwszy tytuł w sezonie. Dla Polki to kolejna cenna lekcja gry na trawie – nawierzchni, na której wciąż czeka na swój pierwszy triumf.
Mecz rozpoczął się nerwowo dla Świątek – od podwójnego błędu serwisowego. Szybko jednak odzyskała rytm, pokazując swoją siłę na podaniu. W trzecim gemie posłała dwa asy, a jej bilans serwisowych punktów w całym turnieju wzrósł do 17. Gra była wyrównana – obie zawodniczki bez większych problemów wygrywały swoje gemy (3:3).
Przełamanie przyszło w siódmym gemie – to Pegula jako pierwsza odebrała serwis Świątek i objęła prowadzenie 4:3. Chwilę później potwierdziła przewagę, a Polka stanęła pod ścianą. Choć jeszcze próbowała odwrócić losy seta, kluczowego gema dziesiątego nie zdołała domknąć. Pierwsza partia padła łupem Amerykanki – 6:4.
Początek drugiej odsłony to kontynuacja wyrównanej gry. Iga serwowała bardzo dobrze, często błyskawicznie zamykając swoje gemy – zaczynając od 40:0, kończąc asem (3:2). Kluczowy okazał się ponownie siódmy gem – po trudnej walce Świątek wyszła na prowadzenie 4:3, a chwilę później 5:4, co dawało nadzieję na doprowadzenie do decydującego seta.
Jednak Pegula nie zamierzała odpuszczać. W dziesiątym gemie doszło do spektakularnych wymian, efektownych zagrań z obu stron i dwóch okazji na przełamanie dla Amerykanki. Drugą z nich wykorzystała – przełamała Świątek na 6:5 i chwilę później zakończyła spotkanie własnym serwisem.
Dla Jessiki Peguli to pierwszy tytuł w sezonie i ważny sygnał przed Wimbledonem. Z kolei Iga Świątek, mimo porażki, pokazała, że jej gra na trawie idzie w dobrym kierunku. Finał w Bad Homburg to solidny wynik i cenne przygotowanie przed największym turniejem na tej nawierzchni.