DeJean i Sweat pogrzebali nadzieje Mahomesa
W emocjonującym Super Bowl Philadelphia Eagles zdemolowali Kansas City Chiefs, kończąc marzenia o historycznym trzytriumfie. Wynik mówi wszystko: 40–22 dla Orłów. To drugi Super Bowl w historii klubu.
W dniu swoich 22. urodzin Cooper DeJean popisał się pick‑6, zwracając piłkę w ręce własnych zawodników aż do pola punktowego. To był kluczowy moment, który zburzył rytm Mahomesa i całego zespołu Kansas City.
Josh Sweat zanotował 2 i pół sacka, tworząc prawdziwe piekło dla Quarterbacka Kansa i miał ogromny udział w tym, że Mahomes nie miał pola do popisu. Eagles zamknęli mecz sześcioma sackami – rekord kariery Mahomesa – i to bez ani jednego blitzującego zagrania ze strony Vic Fangio.
Jalen Hurts odegrał kluczową rolę w zwycięstwie. Dwa przyłożenia musnął podaniem, a trzecie zdobył sam na push‑play – wszystko to dało mu tytuł MVP Super Bowl. Hurts rzucił na 221 jardów, a ofensywa Eagles sprawiała, że to Chiefs musieli gonić wynik.
Choć Saquon Barkley zdobył jedynie 57 jardów, miał swój udział w sukcesie – to on poprawił rekord sezonowy NFL (łącznie z playoffami), poprawiając wynik Terrella Davisa. Był to więc rekordowy sezon dla Barkleya, mimo że nie zdominował meczu.
Trener Nick Sirianni podsumował: „To gra zespołowa – bez wielkości pozostałych nie byłoby zwycięstwa”. Eagles zwyciężyli we wszystkich aspektach: ofensywa, obrona i specjalne zagrania były perfekcyjne. Dodatkowo wsparcie kibiców w Glendale i obecność prezydenta Donalda Trumpa podkreśliły rozmach tego zwycięstwa.
Kansas City przyjechało jako potencjalna pierwsza drużyna w Super Bowl po tytułowym „three‑peat”, ale zostali zmasakrowani. Travis Kelce – nawet obecność partnerki Taylor Swift w loży VIP – nie pomogły. Kelce pierwszy raz złapał piłkę dopiero w trzeciej kwarcie.
Trenerzy Sirianni i Fangio całkowicie przechytrzyli legendarnego Andy’ego Reida – to kolejne rozczarowanie w Super Bowl dla wieloletniego szkoleniowca Chiefs. Reid składa się na współczynnik 3–3 w finałach. Eagles wykorzystali chaos i brak dyscypliny po stronie Chiefs – błędy, straty i kary – nie pozostawiając wątpliwości.
Pierwsza kara meczu skomplikowała życie Eagles – ale kolejne przewinienia po stronie Kansas City wyrównywały szalę. Hurts trafił jeszcze na świetne 46-jardowe podanie do DeVonty’ego Smitha, dobijając przeciwnika i ustalając wynik na 40–22.
Kansas City klęczy dziś przed potęgą Eagles. Pisać się musiało bowiem na kartach historii – jak dotąd tylko Green Bay Packers (1929–31 i 1965–67) oraz Lakersi (NBA, 2000–02) osiągnęli potrójne mistrzostwo w głównych ligach USA.
Philadelphia Eagles powróciły – i to z impetem. Triumf w Glendale to efekt konsekwencji, zespołowej boiskowej postawy i perfekcyjnego wykonania planu taktycznego. Chiefs musieli uznać wyższość Orłów, a pacjentem pogrzebanym został… mit o niepokonanej dynastii Method Kansas City.