Tour de France niemal rozstrzygnięty

Dodano: 19 lipca 2025 10:21
Pogacar miażdży rywali w Pirenejach
Redakcja, Informacja własna
Obraz własny

To był pokaz absolutnej dominacji. Tadej Pogacar wygrał jazdę indywidualną na czas w Pirenejach w sposób, który może przesądzić o losach tegorocznego Tour de France. Ale nie tylko zwycięstwo poruszyło kibiców – Słoweniec zdecydował się na ryzykowny manewr, na który mało który zawodnik w peletonie by się odważył. Pogacar jest o krok od czwartego triumfu w „Wielkiej Pętli”.

Choć nie ma jeszcze 26 lat, jego dorobek mógłby wystarczyć na kilka kolarskich karier. Pogacar nie przestaje jednak zadziwiać i konsekwentnie pisze własną legendę. Do Francji przyjechał po czwarte zwycięstwo w Tourze – w szóstym starcie. Dotąd dwukrotnie musiał uznać wyższość Jonasa Vingegaarda, który stawał mu na drodze do kolejnych tytułów. Dziś to Duńczyk musi liczyć na cud, by jeszcze odwrócić losy wyścigu. Podobne nadzieje miał Remco Evenepoel, ale i one są brutalnie deptane przez niepowstrzymanego Słoweńca.

Pogacar w tegorocznym Tourze wygrał już cztery etapy, a w całej karierze – aż 103. Jest fenomenem, którego wielu uznaje za jednego z najwybitniejszych w historii kolarstwa. W wielkich tourach startuje po raz ósmy, a jego najgorszy wynik to… trzecie miejsce w debiutanckiej Vuelcie. Oprócz dwóch zwycięstw w Tour de France, w zeszłym roku triumfował również w Giro d’Italia. Tym samym dołączył do elitarnego grona zawodników, którzy w jednym sezonie wygrali dwa wielkie toury – wcześniej dokonał tego tylko Marco Pantani w 1998 roku.

Etap z Loudenvielle do Peyragudes, choć rozgrywany na czas, miał zupełnie inny charakter niż klasyczne czasówki. Trasa wiodła przez górskie serpentyny, a warunki sprzyjały tylko najlepszym wspinaczom. Jonas Vingegaard był świetnie przygotowany – zarówno fizycznie, jak i technologicznie, a jego aerodynamiczny kask wywołał niemałe poruszenie. Evenepoel, specjalista od jazdy na czas, również liczył na sukces. Żaden z nich jednak nie zbliżył się do Pogacara, który nie tylko wygrał, ale zrobił to w sposób bezdyskusyjny.

Reszta peletonu jeszcze nie odpuszcza, ale każdy kilometr zbliża Słoweńca do kolejnego miejsca w historii kolarstwa.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp