Nie czas na pogrzeb, tylko na koncentrację
Stefano Lavarini, selekcjoner polskiej kadry siatkarek, staje przed szansą zdobycia trzeciego z rzędu medalu w Lidze Narodów. Zanim jednak Biało-Czerwone sięgną po brąz, muszą pozbierać się po bolesnej porażce z reprezentacją Włoch w półfinale.
Podobnie jak przed rokiem, Polki nie zdołały przeciwstawić się klasie rywalek i przegrały spotkanie w trzech setach. Wówczas na drodze do finału stanęły im złote medalistki olimpijskie z Tokio, teraz – aktualne mistrzynie olimpijskie z Paryża. – Nie ma sensu rozpaczać. Ten mecz musimy zostawić za sobą, ale wyciągnąć z niego wnioski – mówił po spotkaniu trener Lavarini.
Włoszki od miesięcy są niemal nie do zatrzymania. Drużyna prowadzona przez legendarnego Julio Velasco w zeszłym sezonie wygrała Ligę Narodów, a następnie sięgnęła po olimpijskie złoto. Triumf nad Polską w półfinale tegorocznej edycji LN (25:18, 25:16, 25:14) był ich 28. zwycięstwem z rzędu. Zespół z Italii pozostaje niepokonany od 2 czerwca zeszłego roku i już w niedzielę powalczy o obronę tytułu.
Mecz półfinałowy dla Polek rozpoczął się obiecująco – prowadziły 4:0 po serii zagrywek Katarzyny Wenerskiej. Niestety, z każdą minutą rywalki odzyskiwały kontrolę, a biało-czerwone traciły rytm. W żadnym z setów Polki nie zdobyły więcej niż 18 punktów, a przewaga techniczna i taktyczna Włoszek była ewidentna. Zabrakło kreatywności w ataku, a gra zbyt często opierała się jedynie na skrzydłach, bez skutecznego wsparcia środka czy uderzeń z drugiej linii.
– To nie był nasz dzień, podobnie jak w meczu z Chinami – przyznał Lavarini. – Ale nie wolno nam się załamywać. Nie czas na smutek i pogrzeby. Przed nami mecz o brąz, mamy 24 godziny, by się zmobilizować i zagrać najlepiej, jak potrafimy. Kluczem będzie pełna koncentracja – dodał.
W niedzielę Polki powalczą o trzecie miejsce w tegorocznej edycji Ligi Narodów. Czy uda się wrócić na podium po trudnej porażce? Odpowiedź poznamy już niebawem.