Dončić bezradny wobec drużyny Milicicia
Fenomenalne otwarcie EuroBasketu w wykonaniu biało-czerwonych! Polska reprezentacja koszykarzy zagrała jeden z najlepszych meczów ostatnich lat i pokonała naszpikowaną gwiazdami Słowenię 105:95. Luka Dončić robił, co mógł, ale to Jordan Loyd był największą gwiazdą tego wieczoru — zdobył aż 32 punkty i poprowadził Polskę do zwycięstwa w katowickim „Spodku”.
Bez kompleksów od pierwszych minut
Polacy nie przestraszyli się nazwisk rywala. Mimo że Słowenia z Luką Dončiciem na czele była uznawana za faworyta, to od początku spotkania ton grze nadawali gospodarze. Skuteczna gra z dystansu — zwłaszcza w wykonaniu Loyda i Ponitki — pozwoliła biało-czerwonym objąć prowadzenie już w pierwszej kwarcie. Po 10 minutach było 29:25 dla Polski.
Dončić wraca do gry, ale to Polacy prowadzą do przerwy
Druga kwarta przyniosła bardziej wyrównaną walkę. Dončić coraz częściej brał ciężar gry na siebie, a Słoweńcy zaczęli odrabiać straty. W pewnym momencie wyszli nawet na prowadzenie po jego rzucie za trzy (46:45), ale ostatnie słowo przed przerwą należało do Kamila Łączyńskiego. Jego celny rzut sprawił, że to Polska schodziła na przerwę z minimalnym prowadzeniem — 47:46.
Trzecia kwarta — nokaut made in Poland
Po zmianie stron Polacy zagrali kwartę, która może przejść do historii. Rzuty za trzy Sokołowskiego i Pluty rozpoczęły serię, której Słowenia nie była w stanie zatrzymać. Loyd dalej punktował z niesamowitą regularnością, Balcerowski dołożył swoje pod koszem, a Żołnierewicz był bezbłędny z linii rzutów wolnych. Przewaga Polaków szybko urosła do kilkunastu punktów, a po trzeciej kwarcie było już 80:69.
Słowenia walczy, ale Polska nie pęka
Słoweńcy ruszyli do odrabiania strat w czwartej kwarcie, ale biało-czerwoni zachowali zimną krew. Kluczowe trafienia Ponitki i kolejne punkty Loyda utrzymywały bezpieczny dystans. Drużyna Igora Milicicia grała mądrze, konsekwentnie i z pełnym przekonaniem w zwycięstwo. Ostateczny wynik — 105:95 — to nie przypadek. To efekt świetnej gry całego zespołu.
Świetny sygnał na start turnieju
Zwycięstwo nad Słowenią to coś więcej niż tylko dobry początek EuroBasketu. To sygnał, że ta reprezentacja nie boi się nikogo i może realnie myśleć o walce w dalszych fazach turnieju. Liderem był Jordan Loyd, ale na brawa zasłużyli wszyscy — od Ponitki i Pluty, po Łączyńskiego, Żołnierewicza i Balcerowskiego.
W kolejnym meczu Polska zmierzy się z Izraelem. Po takim występie apetyty kibiców rosną — i słusznie.