Thriller z Izraelem i drugi triumf w EuroBaskecie
Katowicki Spodek znów eksplodował emocjami! Reprezentacja Polski odniosła drugie zwycięstwo na EuroBaskecie 2025, pokonując Izrael 66:64 w meczu pełnym napięcia, zwrotów akcji i koszykarskiej dramaturgii. Po efektownym otwarciu turnieju wygraną nad Słowenią, podopieczni Igora Milicicia znów pokazali charakter – a decydujący głos należał do Jordana Loyda.
Nie tylko sport. Mecz z politycznym tłem
Spotkanie z Izraelem miało nie tylko wymiar sportowy. Przed halą pojawiły się protesty przeciwko działaniom zbrojnym w Strefie Gazy, a atmosfera wokół meczu była wyraźnie napięta. Gdy jednak zabrzmiał pierwszy gwizdek, wszystko przeniosło się na parkiet – tam toczyła się walka czysto sportowa, choć wcale nie mniej intensywna.
Mocny start, twarda defensywa i przewaga Polaków
Polacy zaczęli pewnie. Już pierwsze minuty należały do Mateusza Ponitki, który najpierw trafił za dwa, chwilę później za trzy, a Izraelczycy w tym czasie popełniali proste straty. Po akcji Balcerowskiego było 12:4, a pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Polski 19:14.
W drugiej odsłonie sygnał do ataku dał Jordan Loyd – jego celna trójka na 24:16 podniosła kibiców z miejsc. Rywale odpowiedzieli, ale to Polacy zeszli do szatni z dwucyfrowym prowadzeniem (37:26), kontrolując tempo i dobrze broniąc.
Trzecia kwarta – kryzys i odrodzenie Izraela
Po zmianie stron obraz gry zmienił się diametralnie. Izrael rzucił dziewięć punktów z rzędu i momentalnie zniwelował straty. Polacy mieli problemy w ofensywie, a świetnie dysponowany Deni Avdija – zawodnik Portland Trail Blazers – wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Trzecią kwartę Biało-Czerwoni przegrali aż 11:25, schodząc na przerwę z niepokojącym wynikiem 48:51.
Ostatnia kwarta jak scenariusz filmu akcji
Czwarta kwarta to prawdziwa huśtawka emocji. Waleczny Ponitka raz po raz rzucał się na parkiet, a Loyd ponownie wziął grę na siebie. Mimo jego trafień, to Izrael na niecałe pięć minut przed końcem prowadził 61:59.
I wtedy wszystko zaczęło się odwracać. Loyd najpierw doprowadził do remisu, a chwilę później poprawił własny rzut, zdobywając decydujące punkty. Gdy do końca zostało kilkadziesiąt sekund, Polacy prowadzili jednym punktem i nie oddali już tej przewagi. Izrael spudłował w ostatniej akcji, a hala w Katowicach eksplodowała z radości.
Loyd bohaterem, Ponitka z double-double
Jordan Loyd znów był nie do zatrzymania – 27 punktów, zimna krew w końcówce i wielki wpływ na wynik. Obok niego błyszczał też Mateusz Ponitka, który zaliczył double-double i był filarem zespołu zarówno w ataku, jak i w obronie.
Co przed Polakami? Trzy mecze, walka o awans
Polacy mają teraz mniej niż 24 godziny na regenerację. Już w niedzielę zmierzą się z Islandią (godz. 20:30), a następnie czekają ich dwa najtrudniejsze wyzwania: Francja (wtorek 2 września) i Belgia (czwartek 4 września). Te spotkania zadecydują o kolejności w tabeli grupy D oraz rozstawieniu w fazie pucharowej.
Ale jedno jest już pewne — po dwóch meczach Polska jest jedną z największych niespodzianek EuroBasketu. I to niespodzianek, które mają ambicje na coś znacznie więcej.