Emocje do samego końca w katowickim Spodku
Miała być spokojna wygrana, a zrobił się dramat. Polscy koszykarze zbudowali szesnastopunktową przewagę, by niemal wszystko roztrwonić w czwartej kwarcie. Ale najważniejsze – wygrali! Biało-Czerwoni pokonali Islandię 84:75 i dopisali trzecie zwycięstwo na EuroBaskecie 2025.
To był wieczór pełen napięcia, zwrotów akcji i koszykarskich emocji. Spodek znów oszalał, bo reprezentacja Polski po raz kolejny zafundowała kibicom prawdziwy rollercoaster.
Długo wydawało się, że mecz z Islandią będzie formalnością. Polacy grali twardo w obronie, skutecznie w ataku, kontrolowali tempo. Przewaga urosła do 16 punktów, trybuny się bawiły, a trener Milicić mógł być zadowolony. Ale wtedy coś się zacięło.
Islandczycy złapali rytm, a Elvar Fridriksson – rozgrywający dobrze znany polskim kibicom z gry w Anwilu Włocławek – odpalił. Na trzy minuty przed końcem to właśnie goście prowadzili 73:70. W Spodku zapanowała cisza.
Ale tylko na moment.
Polacy odpowiedzieli tak, jak przystało na drużynę z charakterem. Seria punktowa, przechwyty, mądre decyzje w ataku i twarda defensywa – to wystarczyło, by odzyskać prowadzenie i dowieźć je do końca.
– Nie ma już słabych drużyn w Europie. Islandia zagrała świetnie, a my musieliśmy się mocno napracować, żeby to wygrać – komentował po meczu Dominik Olejniczak. – W końcówce zadecydowały serce i doświadczenie.
To już trzecia wygrana Polaków w turnieju i trzecia, która nie przyszła łatwo. Ale może właśnie takie zwycięstwa budują drużynę na wielkie rzeczy?
EuroBasket 2025 dopiero się rozkręca, ale jedno jest pewne – z tą kadrą nudy nie będzie.