Polacy przegrywają z Francją, ale wciąż grają o wysoką stawkę
Reprezentacja Polski w koszykówce nie zdołała przerwać trwającej od czterech dekad serii porażek z Francją. W meczu grupowym mistrzostw Europy nasi zawodnicy ulegli rywalom 76:83, ponosząc trzynastą z rzędu porażkę w oficjalnych starciach z Trójkolorowymi. Choć wynik był niekorzystny, porażka niższą różnicą punktową niż osiem sprawia, że Polacy wciąż mają szansę na drugie miejsce w grupie — warunkiem jest wygrana z Belgią.
Starcie z Francją: więcej walki niż wstydu
Mecz z Francją nie przypominał tego sprzed trzech lat, kiedy Polacy zostali rozgromieni 54:95. Tym razem zespół prowadzony przez trenera Igora Miličicia zaprezentował się znacznie lepiej. Choć od początku to Francuzi dyktowali tempo, nasi koszykarze trzymali się blisko i nie pozwolili przeciwnikom na zdecydowaną ucieczkę.
Wbrew wcześniejszym doniesieniom na parkiecie pojawił się Kamil Łączyński, który mimo problemów zdrowotnych odegrał ważną rolę. Świetnie spisywali się także Jordan Loyd — naturalizowany Amerykanin — oraz kapitan Mateusz Ponitka. Polacy znów mieli problemy ze stratami, ale nadrabiali skutecznością rzutową. Na przerwę schodzili z trzypunktową przewagą, co dawało nadzieję na korzystny wynik.
Yabusele show i ostatni zryw Polaków
Kluczową postacią spotkania okazał się Guerschon Yabusele — francuski skrzydłowy rodem z NBA zdobył aż 36 punktów, będąc prawdziwym koszmarem dla naszej defensywy. W trzeciej kwarcie Trójkolorowi stopniowo przejmowali kontrolę, a decydujące minuty meczu rozpoczęli z pięciopunktową przewagą.
Czwarta kwarta to już dominacja Francuzów, którzy w pewnym momencie prowadzili nawet różnicą 12 punktów. Polska drużyna nie złożyła jednak broni — ambitna pogoń w końcówce pozwoliła zmniejszyć straty, ale nie odwróciła losów meczu. Przegrana 76:83, choć bolesna, pozostawia Polakom dobre perspektywy przed ostatnim meczem w grupie.
Wszystko w naszych rękach
Teraz wszystko zależy od wyniku starcia z Belgią. Zwycięstwo zapewni Polsce drugie miejsce w grupie, a to oznacza spotkanie z trzecim zespołem z niezwykle wyrównanej grupy C, gdzie Grecja, Włochy, Hiszpania, Gruzja i Bośnia wciąż walczą o awans. Belgowie natomiast nie mają już szans na wyjście z grupy, więc dla nich będzie to mecz jedynie o honor.