Polska remisuje z Holandią w Rotterdamie
Wszystko wskazywało na to, że Polska wróci z De Kuip na tarczy. Holendrzy dominowali, prowadzili, a Biało-Czerwoni długo nie potrafili się odnaleźć. Aż w końcówce pojawił się on - Matty Cash, który fenomenalnym uderzeniem z dystansu zapewnił Polsce remis 1:1 i podtrzymał nadzieje w eliminacjach.
To był mecz pełen emocji, test nowego selekcjonera Jana Urbana oraz powrót Roberta Lewandowskiego do wyjściowej jedenastki po miesiącach nieporozumień z poprzednim trenerem. Mimo że rywal był z najwyższej półki, Polacy pokazali charakter — zwłaszcza w końcówce.
Holandia dominowała, ale Polacy się nie poddali
Holendrzy przystępowali do meczu jako faworyci. Dwa wcześniejsze spotkania wygrali pewnie, strzelając dziesięć bramek i nie tracąc żadnej. Polska? Nowe rozdanie, nowe twarze, niepewność i wiele pytań. Urban wystawił odważny skład, dając szansę m.in. debiutującemu Przemysławowi Wiśniewskiemu, ale trzon zespołu stanowili doświadczeni Zieliński, Szymański i Lewandowski.
Pierwsze minuty to pokaz siły gospodarzy. Tijjani Reijnders trafił w słupek, a Cody Gakpo sprawdził refleks Łukasza Skorupskiego, który kilkukrotnie ratował Polaków przed stratą gola.
W 28. minucie obrona nie wytrzymała. Po rzucie rożnym Skorupski minął się z piłką, a niepilnowany Denzel Dumfries wpakował ją głową do siatki. Oranje zasłużenie prowadzili 1:0.
Bez błysku w ofensywie, ale iskra pojawiła się w końcówce
Polacy długo nie potrafili się odnaleźć. Akcje ofensywne urywały się w połowie boiska, kontrataki brakowały dokładności. Swoje szanse miał Nicola Zalewski, aktywny był też Sebastian Szymański, ale wszystko kończyło się bez większego zagrożenia.
Po przerwie mecz wydawał się coraz bardziej jednostronny. Holendrzy kontrolowali przebieg spotkania, a Polacy wyglądali, jakby czekali tylko na końcowy gwizdek. W 63. minucie boisko opuścił Robert Lewandowski – decyzja Urban wywołała zdziwienie, ale kapitan był po kontuzji i sam sygnalizował, że nie jest gotów na pełne 90 minut.
Matty Cash bohaterem! Gola z gatunku "stadiony świata"
W 80. minucie, gdy niewiele już wskazywało na pozytywny rezultat, Matty Cash zebrał się w sobie i odpalił prawdziwą bombę z dystansu. Piłka wpadła w samo "okienko", a bramkarz Holandii był bez szans. Piękny, klasowy gol, który dał Polakom remis i... wyraźny sygnał, że drużyna się budzi.
Holendrzy rzucili się jeszcze do ataków, ale nie zdołali już odzyskać prowadzenia. Polska obrona — choć momentami chwiała się w posadach — wytrzymała presję.
Sytuacja w grupie? Wszystko w naszych rękach
Po tym remisie sytuacja w grupie staje się bardzo interesująca. Polska wskoczyła na drugie miejsce, wyprzedzając Finlandię. Ma tyle samo punktów co prowadząca Holandia, która ma jednak jeden mecz rozegrany mniej.
To oznacza, że gra o awans wciąż jest otwarta. Najbliższe mecze będą kluczowe, ale po tym, co zobaczyliśmy w Rotterdamie, jedno jest pewne — ta reprezentacja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.